Sok z brzozy

100_3984

Nareszcie leci. Już nie mogłam się doczekać. Mój słodziutki soczek brzozowy. Teraz przez najbliższy miesiąc będę się nim raczyć i zresztą nie tylko ja, bo także rodzinę będę zachęcać do picia. Mateuszowi pewnie muszę przemycić w jakimś napoju, można przecież dodać jakiegoś słodkiego soku, w końcu pełno tego w piwnicy.

Sokiem z brzozy zainteresowałam się kilka lat temu. Ktoś z naszych znajomych powiedział mi, że zbiera sok. I wtedy mnie olśniło. Tak, przecież babcia o tym często opowiadała! Oni tam na Wołyniu zbierali całe beczki tego specjału, wrzucali w to suszone jabłka i pili sfermentowany jako musujący, orzeźwiający napój. Bo soku z brzozy można pozyskać naprawdę bardzo dużo.

100_3949

A zatem przyjeżdżajcie na świeży sok brzozowy!

Dla Wołynian miał on szczególe znaczenie. Zbierano go przecież na przednówku, kiedy to witamin i minerałów po prostu nie ma. Warzywa w piwnicach się kończyły, a jeżeli jeszcze jakieś przetrwały, to ich jakość pozostawiała wiele do życzenia. Więc jak się tu wzmocnić? Ano, wodą brzozową. Więc wiercili dziurki w drzewach, wkładali sączki, podstawiali naczynia i pili ten wspaniały, smaczny specjał. Na dodatek mieli go za darmo, dawali więc też zwierzętom, zwłaszcza krowom, żeby więcej mleka dawały.

100_3150

Succus Betulae, oskoła, bzowina- może jeszcze więcej jest nazw soku brzozowego, od wieków uznawany był za boski napój dający siłę, energię i urodę. I nic dziwnego, zawiera on bowiem łatwo przyswajalny cukier, kwas askorbinowy, cytrynowy i jabłkowy oraz witaminy z grupy B a także minerały jak wapń, potas, magnez, żelazo, miedź czy fosfor.

100_3149

Na co pomaga sok z brzozy? Przede wszystkim oczyszcza organizm. Usuwa toksyny z organizmu i przez to sprawia, że odzyskujemy siły i dobre samopoczucie. Działa też uodparniająco i przeciwrakowo. Jeżeli macie problemy np. z nerkami, to możecie się spodziewać, że oskoła je oczyści ze złogów, z których potem mogłyby się utworzyć kamienie. Zresztą cała brzoza ma właściwości oczyszczające przewody moczowe. Można stosować również odwar z suszonych listków i pączków.

100_3950

Bzowina jest dobra też na wiosenne zmęczenie. I pewnie dlatego dał nam go Bóg wiosną. Jeżeli będziemy go pić nawet w niewielkich ilościach ale regularnie, niestraszne nam będą wiosenne przeziębienia i katary. Działa też wspaniale na przemianę materii. Może być wspaniałym napojem energetyzującym i izotonicznym, uzupełnia bowiem niedobór witamin, enzymów, aminokwasów i węglowodanów. Dlatego dobry jest dla osób ciężko pracujących fizycznie, sportowców, rekonwalescentów osób starszych… No co ja tu będę wymieniać- po prostu dla wszystkich. I to, jak twierdziły nasze babki, nie tylko dla ludzi, ale też dla zwierząt.

Jak dawkować oskołę? Zaczynać możemy od pół szklaneczki dwa razy dziennie. Pomału dochodzimy do 3 szklanek. I chociaż efekty pojawią się bardzo szybko, kuracji nie należy przerywać. Całkowite oczyszczenie osiągniemy podobno dopiero po co najmniej 10 litrach. Czy to dużo? Dla mnie nie. Nie liczę co prawda ilości wypijanego soku, ale na pewno wypijam go znacznie więcej.

100_3951

Kiedy byłam dzieckiem, pamiętam że mama kupowała w kiosku specyfik o nazwie ‘ Woda brzozowa’. Był to taki przeźroczysty płyn na spirytusie. Używaliśmy go do włosów, gdyż prawdopodobnie wzmacniał cebulki włosowe. Ile w nim było soku z brzozy, trudno powiedzieć, ale jedno jest pewne: oskoła była od zawsze cenionym kosmetykiem. Jeżeli więc, drogie koleżanki, chcemy być piękne i młode, przemywajmy twarz wodą brzozową. Taką czystą, bez alkoholu. Podobno taki tonik przywróci blask naszej szarej po zimie skórze twarzy, szyi i dekoltu, rozjaśni ją, ujędrni i odżywi. Ponadto usunie przebarwienia i piegi. Chociaż na piegi warto zrobić miksturkę mieszaną z sokiem z pietruszki lub selera, sokiem z chrzanu i spirytusem. Podobno usuwa przebarwienia i rozjaśnia cerę, ale szczerze mówiąc, jeszcze tego nie sprawdziłam…Z kolei okłady z bzowiny bardzo pomagają na oczy. Wystarczy nasączyć wacik, położyć go na oczach i trochę tak poleżeć. Taki okład likwiduje zmęczenie, rozjaśnia cienie pod oczami, zmniejsza stany zapalne, nawilża i odżywia delikatną skórę pod oczami. Nic więc dziwnego, że soku z brzozy w formie skondensowanej używa się do kremów i szamponów.

No właśnie, a co z włosami? Jak już mówiłam, kupowaliśmy „Wodę brzozową” w kiosku. Ale ludzie od dawna wytwarzali własną odżywkę do włosów, mieszając oskołę pół na pół ze spirytusem. Można ją wtedy wcierać, tak jak my z mamą, w skórę głowy. Efekty pojawią się szybko: lśniące, gładkie włosy bez łupieżu. Zresztą z taką zawartością witamin i minerałów to nic dziwnego. Można też zastosować na włosy macerat z liści brzozy: Szklankę ususzonych liści, szklankę spirytusu i szklankę wody łączymy razem i odstawiamy na co najmniej 10 dni w ciemne miejsce. Przecedzamy, wlewamy do ciemnego naczynia i stosujemy jak odżywkę po każdym umyciu włosów.

Są kraje, jak USA i Kanada, gdzie sok z brzozy przetwarzają przemysłowo. Jest on zagęszczany do postaci syropu, który jest zdrowszy niż klonowy, bo zawiera fruktozę, a ta jest łatwiej trawiona i przyswajana przez organizm niż sacharoza, w którą obfituje syrop z klonu. W Rosji i Rumunii od dawna używają soku brzozowego do produkcji win i napojów.

Chciałoby się ten życiodajny napój pić przez cały rok. A przynajmniej do lata, kiedy to będziemy mieli znów pod dostatkiem witaminek. Więc pytanie- jak go przechować? Nie radziłabym podgrzewania. Niektórzy mówią, że temperatura mu nie szkodzi, ale tu zdania są podzielone. Wolę więc inaczej go zabezpieczać przed zepsuciem. Myślę, że najlepszym sposobem na zachowanie wartości oskoły jest jej zamrażanie. I tak właśnie robię. Zamrażam w małych porcjach. Mogę wtedy przedłużyć kurację nawet do kilku miesięcy.

Ale można też popijać nasz soczek w przyjemniejszej formie, robiąc z niego wzmacniające winko. Skoro już dotrwaliście do końca mojego dłuuuuuugiego wpisu podaję przepis na takowe. Nigdy go nie robiłam, chociaż przepis przeleżał w moich notatnikach lata i nawet pożółkł. Może w tym roku uda mi się nazbierać go tyle, żeby to wino wreszcie zrobić? Ale do rzeczy:

  • 10 litrów soku z brzozy
  • 2 kg cukru
  • 15 g kwasku cytrynowego
  • Drożdże winne + pożywka

Ja bym dała jednak trochę mniej cukru i może mniej kwasku, ale to kwestia gustu. Jednak na pewno warto spróbować je zrobić i uczynić naszą kurację jeszcze przyjemniejszą.

Tak czytając o soku z brzozy stwierdzam, że działa podobnie jak aloes. Jest tylko jedna zasadnicza różnica. Możemy go mieć za darmo. Wystarczy wywiercić dziurkę i… leci. A może magicznym napojem Gallów z bajki o Asterixie była właśnie oskoła? Kto wie?

 

, , , , , , , , , , , , ,

No comments yet.

Dodaj komentarz