Kapusta kiszona

„Wielki rwetes dziś u Basi, bo kapustę Basia kwasi”. Nie pamiętam całej piosenki, ale przypominam ją sobie z przedszkola. Kwasi czy kisi, nieważne, w każdym razie kapusta kiszona była niegdyś bardzo popularna na polskich stołach. Na przykład u mojej babci. Z tego co opowiadała, na zimę mieli zawsze zakiszoną beczkę kapusty i beczkę ogórków. Oczywiście większe rodziny robiły większe zapasy.

kapusta kiszona

Świeża kapusta jest niewątpliwie bardzo zdrowa, ale kiedy ją zakisimy, jej wartość znacznie wzrasta.

Wszyscy zapewne wiemy, że kiszona kapusta podnosi odporność organizmu, dzięki dużej zawartości witaminy C, ale okazuje się, że może nas ona uchronić przed innymi chorobami. Kapusta w tej formie zawiera także witaminę E, wapń, fosfor, bakterie Lactobacillus oraz krzem. I właśnie o krzemie chciałabym napisać.

Dlaczego właśnie krzem mnie tak interesuje? Ano z powodu chorób stawów, które coraz częściej nas dosięgają. A właśnie krzem mógłby im zapobiec. Ponadto pierwiastek ten wpływa korzystnie na skórę, włosy i paznokcie, skórę oraz układ odpornościowy.

Niedobór krzemu postępuje wraz z wiekiem. Z powodu jego braku zaczynają się nam psuć stawy, kości stają się rzadsze, słabną naczynia krwionośne- może dochodzić do miażdżycy. No i to, co spędza sen z powiek nam, kobietom- wiotczeje skóra, pojawiają się zmarszczki, słabną włosy i zaczynają wypadać. Koszmar.

Może więc zamiast kupować drogie preparaty krzemowe na skórę, włosy i paznokcie i te na uodpornienie, warto by było jeść więcej kiszonej kapusty?

„Zdrowa kapusta kiszona ma woń nęcącą i przyjemny smaczek winny z zapachem kminku. Przed wojną mieliśmy taką kapustę z fabryki czeskiej, gdzie do zakwaszenia kapusty używają bakteryj mlecznych czystej hodowli”- pisała pani Tarnawska w książce o kuchni jarskiej z 1929 roku. Oj tak, tak- to były czasy. Wtedy kiszoną kapustę ceniono niezwykle wysoko. Bez niej nie mogła istnieć praktycznie żadna kuchnia.

Źródło: „Kosowska kuchnia jarska” R.Tarnawska, Wydawnictwo M. Acta w Warszawie 1929 r.

 

, , , ,

No comments yet.

Dodaj komentarz